No to sruuu | Zęby pana Mozaika
15714
single,single-post,postid-15714,single-format-gallery,ajax_updown_fade,page_not_loaded,,show_loading_animation,wpb-js-composer js-comp-ver-4.11.2.1,vc_responsive
  • Pozostałości po Tsunami w 2004 roku
  • Krowi szkielet
  • Podróż tuk tukiem

Zęby pana Mozaika

Gdzieniegdzie na wschodnim wybrzeżu jeszcze stoją szkielety budynków zniszczonych przez Tsunami… ale mieszkańcy nadal lubią spoglądać w ocean. Na pierwszy rzut nie widać w nich piętna tej katastrofy, chociaż każda z osób, którą poznaliśmy straciła wtedy kogoś bliskiego…

Siedząc w Tuk tuku, zaparkowanym na skraju plaży i gapiąc się w ocean, podjechał do nas starszy pan swoim dość głośnym tuk tukiem. Ubrany był w lungi, miał rozpiętą koszulę i klapki. Przywitał nas, szczerym choć bezzębnym uśmiechem. Zaczął opowiadać o sobie, jak byśmy się już znali.

Też lubię tu stawać i patrzeć na wodę. Moja matka mieszka kilka ulic stąd, może macie chęć wejść na herbatę bądź obiad? Bardzo by się ucieszyła z gości.

Nie wiedzieliśmy co odpowiedź, bo szczerze mówiąc nie byliśmy chętni spędzać połowy dnia na uśmiechaniu się do siebie bo nie mówimy po syngalesku. Podziękowaliśmy i powiedzieliśmy, że mamy nie wiele czasu podczas tej wyprawy i że może ją odwiedzimy jak znajdziemy jakiś tani nocleg.

 

Jak się okazało pan Mozaik znał fajne i tanie miejsce w tzw. kabanach przy plaży. Pokazał nam drogę i zostawił samych. Zastanawialiśmy jaki jest w tym jego interes i jak się nasza znajomość skończy, czy tak jak w większości przypadków, że które będzie oczekiwał zapłaty, bądź się przyczepi i będzie nas oprowadzał po miejscach, gdzie nie ma niczego ciekawego? Wiemy… Takie myślenie jest chamskie pod wieloma względami…

Mozaik odwiedził nas kilka razy aby posiedzieć w cieniu i napić się z nami piwa, był sympatyczny i miły, choć czasami ciężko było nam zrozumieć co mówi, przez jego braki w uzębieniu.
Mówi, kiedyś miał protezę, ale była tania i nie pasowała na niego i go uwierała, więc przestał ją nosić.

Kolejną zrobił sobie w Kolombo, była bardzo dobra i dobrze leżała, ale była też dość droga. Niestety podczas Tsunami ją zgubił…
Zginęła wtedy także jego żona, syn, stracił dom. Została mu tylko matka.

Mozaik bardzo nalegał abyśmy odwiedzili jego miejsce, więc pojechaliśmy już w drodze wyjazdu, zostały nam wtedy tylko 3 dni do oddania tuk tuka i ok 500 km.

Wjechaliśmy w polna drogę wiodącą do plaży zacienionej palmami i zobaczyliśmy wielki plac budowy. Co się okazało było miejscem gdzie Mozaik mieszka i buduje wielki hotel z barem na zewnątrz i restauracją dla ponad 100 gości. Byliśmy wryci i pełni podziwu jego odwagi, samozaparcia i pozytywnej energii aby kontrolować swoje własne życie

Tags:

No Comments

Leave a Comment