No to sruuu | Na Koh Rok – wyspie pod ochroną
14867
single,single-post,postid-14867,single-format-gallery,ajax_updown_fade,page_not_loaded,,show_loading_animation,wpb-js-composer js-comp-ver-4.11.2.1,vc_responsive
  • Wyspa Ko Rok
  • Rajskie plaże

Na Koh Rok – wyspie pod ochroną

Wtorek
No to na tyle, opuszczamy Południowa Tajlandię. Można powiedzieć, że tak mógłby wyglądać Raj, piaszczyste plaże, przejrzysta woda, trzydziesto-stopniowe temperatura wody, gorące powietrze, komary… z wami to my się na pewno jeszcze zobaczymy!

Wyspa Koh Rok to chyba najlepsze miejsce na pożegnanie z pięknym południem Tajlandii.

Wyspa Koh Rok to chyba najlepsze miejsce na pożegnanie z Pięknym Południem. Każde miejsce było wyjątkowe, ale Koh Rok, wow.
Wyspa ma status Parku Narodowego, przez co nie można tutaj nic budować, daliśmy radę uciec przed komercją, która niestety dotyka i ten kraj. Nasz kierowca taksówki , to znaczy kapitan, był trochę skwaszony, kiedy został poproszony o zostawienie nas na niezamieszkałej części wyspy. Wysadził nas po drugiej stronie z resztą turystów. Poniekąd mu dziękujemy, jak się okazało dziką cześć zalewa przypływ, a do lasu nie chcieliśmy się zbliżać, kiedy zdaliśmy sobie sprawę jak wyglądają lokalne zwierzaki. Nie wspominając, ze prowiant na trzy najbliższe noce to dwie paczki ciastek i 4 butelki wody.

Cywilizowana cześć wyspy ma na wyposażeniu kantynie, uff. Co prawda otwarta przez półtora godziny dziennie i to wieczorem, ale lepsze to niż nic… ciastka się skończyły. Lokalsi się nad nami ulitowali i zaproponował namiot “dwójkę”, lepsze to niż moskitiera. Warunki polowe, miejsce genialne.
Płyniemy spowrotem do Ko Lanta, dosyć wysokie fale. Wracamy w towarzystwie Japończyków i Chińczyków…

Tags:

No Comments

Leave a Comment