No to sruuu | Sajonara Tajlandio
1
single,single-post,postid-1,single-format-gallery,ajax_updown_fade,page_not_loaded,,show_loading_animation,wpb-js-composer js-comp-ver-4.11.2.1,vc_responsive
  • Północna Tajlandia
  • Złoty trójkąt. Granica trzech państw: Birmy, Tajlandii i Laosu

Sajonara Tajlandio

Zaczynamy przyzwyczajać się do podróżniczego trybu, każda noc w innym łóżku. Każdy wieczór inny ale jakby ten sam. Te same frazy w każdej recepcji: Po ile? Podwójne łózko? Łazienka, dzielona? Ciepły prysznic? Czasami udaje się zadać wszystkie pytania nawet nie schodząc z motoru. Co miejsce to lepsze warunki i jeszcze taniej.  Rozpakowujemy się, do szafy lepiej nie zaglądać. Rzeczy, lepiej nie trzymać na podłodze. Zawsze brakuje gniazdek. I faktycznie miejsca są  rożne, wczoraj zalatywało od łazienki, przedwczoraj natomiast od drzwi frontowych. Przy kąpieli towarzystwa dotrzymują mrówki, dlaczego wyłażą dopiero po odkręceniu wody?!

Ostatni nocleg, dzisiaj dobiliśmy zegar do 670 km, Wydaje się dużo, a bolące tyłki zdają się potwierdzać, ze licznik nie kłamie.  Piec dni jazdy, totalny koszt paliwa około 50 złotych. Bak do pełna 2,8 litra (!) i w drogę…na ile bolące tyłki pozwolą. Nasza maszyna sprawiła się doskonale, jedyne chyba co jej brakowało to tablicy rejestracyjnej. Nie okazało się to żadnym problemem nawet przy policyjnym checkpoincie:

- Hello, how are you? Driving license?

- Tourist? Ooo... No no, go go, bye bye

Znaczy się motor sprawny, dokumenty w porządku, można jechać. Dojechaliśmy do tzw. “Golden Triangle” gdzie spotykają się granice Tajlandii, Birmy i Laosu. Miejsce? Takie sobie jak każde inne. Po raz kolejny potwierdziła się zasada, żadnych zorganizowanych wycieczek, żadnych agentów, żadnych turystów, szczególnie z Chin i Japonii – tych co robią sobie zdjęcia ‘motykami’.

My cali, motór cały, nic nie zgubiliśmy, dotknęliśmy Północno-Zachodniej Tajlandii. Czas na nas, 19:50 Dhaka, Bangladesz.

Tags:

No Comments

Leave a Comment