No to sruuu | Peru – Ziemia Oczekiwana
16901
single,single-post,postid-16901,single-format-gallery,ajax_updown_fade,page_not_loaded,,show_loading_animation,wpb-js-composer js-comp-ver-4.11.2.1,vc_responsive
  • Niekończąca się pustynia
  • Frajda na piachu
  • Laguna Paron
  • Góry Białe
  • Routa N3

Peru – Ziemia Oczekiwana

Piach, kamienie i daleki horyzont było widać zza okna biura ubezpieczeniowego na granicy Ekwadoru z Peru. Czekając za długo aż pani wklepie dane do komputera, chcieliśmy po 3 godzinach jak najszybciej opuścić to miejsce. Już potrafimy liczyć po hiszpańsku do 100 i coś nam się rachunek nie zgadzał, Pani mówi ile? 30USD? A nie 13? Miało być 13, Pani się pomyliła, na miesiąc 30 dolarów?! Dziękujemy bardzo, ale obejdzie się bez Pani pomocy. Znowu wróciliśmy na Panamerykańską autostradę, którą zgubiliśmy gdzieś w Panamie. Tym razem nie jest to szybka autostrada z samymi ciężarówkami ale jest to prosta, szara tasiemka położona na pustyni.

IMG_2925Juhuu, możemy wreszcie powariować na piachu, trochę się zakopać ale dla Czarka tak wygląda raj. Co jakiś czas mijaliśmy odosobnione osady domów zbudowanych z piaskowych cegieł. Tak by się wydawało, że nic tu nie ma, ale właśnie znaleźliśmy to czego szukaliśmy, spokój na drodze i surowość klimatu i krajobrazów.

 

Spędziliśmy jedną noc pod namiotem na plaży ale kolejne już w hostelach, po tym jak przeczytaliśmy o niedawnych rabunkach z bronią w ręku w regionie przez który jechaliśmy. Skręciliśmy w lewo, kierując się w Andy, pasmo Cordilliera Blanca, zaczęliśmy się wspinać w górę i jeszcze w górę! Z poziomu morza na ponad 3500 m w jeden dzień. Tępy ból głowy oznajmił nam, że już wysokość się zmieniła a ciężkie warczenie silnika, że powietrze już rzadsze. Ale co to dla nas, herbatka z liści koki, czyszczenie filtra powietrza w motorze i od razu lepsze wchłanianie tlenu.

Tak przygotowani ruszyliśmy do jeziora Parón położonego między najpiękniejszymi szczytami, jednym z nich jest Artesonraju, symbol wytwórni filmowej Paramount Pictures, tej z górą i gwiazdkami dookoła. Ale była ostra jazda! Ostro w górę, ostre zakręty i ostre kamienie. Taniec brzucha bardziej intensywny niż w wykonaniu tureckiej sułtanki. Nie było łatwo, ale było warto dla tak pięknych i niepowtarzalnych widoków.

IMG_3381
Jedynie jadąc z góry, nagle, za milionowym zakrętem wyrósł przed nami metalowy, zielony szlaban! Mieliśmy 2 opcje, przywalić w niego jak dzik w paśnik, bądź się wyłożyć i zedrzeć kolanka. Tak też się stało, z piękną gracją, w tumanie kurzu rozłożyliśmy się pod szlabanem u stóp strażnika.
Po południu zamiast jechać dalej Ida cerowała spodnie a Czarek prostował kierownicę.

Motór popsuty

Stan dróg niestety się nie polepszył, ale krajobrazy i dziewiczość miejsc tak. Trasa prowadziła przez środek pasma górskiego. Mieliśmy zamiar zatrzymać się na kempingu zaznaczonym na mapie, ale Brytyjczyk który był właścicielem miejsca, powiedział, że jego pokoje kosztują 230USD za noc! Tak, tyle kasy za pokoik 3h jazdy od miasta na górskim szlaku! A na namiot nie może się zgodzić, bo namioty psują widok z okien. Odjechaliśmy zbulwersowani tym faktem a jeszcze bardziej tym, że będziemy musieli jechać z całym osprzętem przez góry i po kamienistej drodze aby dojechać do kolejnej wioski oddalonej o 5h. Po 2h nie daliśmy dalej rady razem jechać, w obawie o motor i jego stan techniczny, Ida wzięła bagaże i złapała stopa do najbliższej wioski a Czarek pojechał sam.

Na miejscu, wysoko w górach, gdzie stały 3 domy na krzyż busik wysadził Idę.
I co tu robić? Na namiot jest za zimno, hostelu też nie ma, może w jakiejś stodole z osłami będzie miejsce… Nie minęło 5 minut i wychodzi kobieta z chałupy.

IMG_3528

Oferuje nam nocleg u siebie za niewielkie pieniądze i opiekę nad jej córkami, podczas gdy ona pójdzie w góry po osły. Zgodziliśmy, bo co tu innego zrobić, innej opcji nie mieliśmy niż spanie w składziku na towar do sklepu. Noc była zima, ale za to rano rozgrzaliśmy się przed chałupą na słońcu popijając herbatkę z rumianku z miodem zagadując do lokalnych ludzi.

Lokalni rozmawiają ze sobą w języku Quechua, więc jeszcze więcej teraz nie rozumiemy. Ale jest co obserwować, gdyż nakrycia głowy wśród kobiet są rewelacyjne. W tym regionie kobiety wyglądają dla nas jak wróżki w wysokich kapeluszach. Nakrycie głowy dla andyjskich kobiet jest bardzo ważne jako ozdoba i pokazanie z której wioski pochodzi. Zważyliśmy duży dysonans estetyczny między  pięknem krajobrazów walającymi się wszędzie śmieciami.  Wszędzie jest masa dzikich wysypisk śmieci, mimo to rdzenni mieszkańcy głęboko czczą Matkę Ziemię lokalnie zwaną Pachamama. Niestety Matka Ziemia jest trochę inna i nie posprząta za swoje dzieci.

No Comments

Leave a Comment