No to sruuu | Kolumbia i Ekwador intensywnie
16835
single,single-post,postid-16835,single-format-gallery,ajax_updown_fade,page_not_loaded,,show_loading_animation,wpb-js-composer js-comp-ver-4.11.2.1,vc_responsive
  • Laguna Quilitoa
  • Kartagena
  • Pani ze społeczności Queczua
  • Dolina Cocora
  • 1 (39)
  • Las Lajas

Kolumbia i Ekwador intensywnie

Czas odlotu z Panamy na nowy kontynent – Ameryka Południowa, nadjeżdżamy! Ale zaraz, jeszcze kilka trików musimy wykonać aby się stąd wydostać. Po pierwsze, nie jest to ważne, że mamy własny transport czekający na nas w Kolumbii, mimo tego musimy mieć bilet lotniczy z Kolumbii! Absurd, więc rezerwujemy byle jaki lot z Kolumbii do innego kraju, co z tego, że jest fałszywy – ważne, że jest i podoba się obsłudze lotniska. Nie jak w przeciwieństwie do naszego kumpla Ericka z Brazylii, chciał uczciwie wytłumaczyć obsłudze, że przecież Brazylia graniczy z Kolumbią, ma swój samochód, wszystkie papiery i nie potrzebuję lecieć samolotem. Tak tłumaczył i obsługa tak go słuchała, że samolot odleciał bez niego! Nasza wymowna i może nawet  agresywna gestykulacja przez szybę w stronę obsługi, żeby go puściła, bo on jest z nami, i że w ogóle to ludzi nie ma na ten samolot, i jest dużo miejsca, na nic się nie zdała.

Wylądowaliśmy w Kartagenie około 6 rano, w myślach mieliśmy nadal niesmak poprzedniego wieczoru, ale czuliśmy w powietrzu nową przygodę. Promienie słoneczne odbijały się w szarych falach morza Karaibskiego i nagich, myjących się kobietach, które właśnie kończyły swoją pracę. Podczas gdy ich klienci ukradkiem ubierali się pośród falochronów. Dobijamy się do hostelu, chłopak miota się koło drzwi, nie potrafi ich otworzyć, ktoś inny go pogania, wchodzimy a tam zarząd hotelu imprezuje, flachy stoją ułożone w szeregu pod ścianą, ale jesteśmy tak zmęczeni, że kładziemy się na naszych pryczach i zapadamy w sen.

Kartagena, KolumbiaStare miasto Kartageny, otoczone murem obronnym, jest kolorowe, sklepiki, bazary, bryczki i inna tandeta za dnia, nocą, wystrojone panny do towarzystwa w sukniach balowych, tylko “gdzie ta muzyczka, gdzie ten bal”? Wystarczy się przyjrzeć i biały proszek jest wszędzie, masa ludzi żyje z narkotyków i to jest zauważalne, młodzi ludzie bez perspektyw na życie, starsi już wyniszczeni, policja patroluje ulice, nic tu po nas, gdy tylko motor przypłynął z 3 dniowym opóźnieniem, dodajemy gazu i już nas nie ma. Kolumbia jest ogromna i zdecydowaliśmy aby ją przejechać i zostawić na eksplorację innym razem a teraz dojechać do tych oddalonych od teraźniejszości terenów, gdzie czas wolniej płynie, gdzie możemy się zespoić z naturą.

Zaletą podróżowania jest nie tylko poznawanie lokalnych kultur ale jest także zawieranie znajomości z innymi podróżnikami jak i również uczenie się od nich:
-Krzysiek jak już tak nas wyprzedziłeś o tysiąc kilometrów to co polecasz do zobaczenia w południowej Kolumbii?
No i tak właśnie trafiliśmy do przedziwnego miejsca, można to jakoś opisać jakby spotkanie tropikalnej flory z górską, a mianowicie palmy rosnące na zboczach górskich, i to niezwykłe palmy, mające do 70 metrów, gołe jak patyki tylko z grzyweczką liści na górze i nawet nie widać czy mają kokosy – miejsce nazywa się Concora Valley, naprawdę polecamy.

Aaa, grillują przyjaciela - świnki morskieNo i tak jakoś szybko przejechaliśmy, chwilowo zapominając, że mamy stopkę w motorze. Jeszcze tylko schrupać świnkę (jak na zdjęciu) i śmigamy na środek świata, to jest to Ekwadoru. Okazuje się, że wejście na środek świata kosztuje 7,5 USD, także trzymając się zasady budżetowej, objechaniu dużej części Globu by do tego Środka Świata dojechać… zatrzymujemy się przed bramkami z opłatą i walimy sobie bezczelnie kilka fotek zza płotu zachowując 15 USD!

Jak się później okazało cały obelisk Środka Świata został zbudowany przez pomyłkę o 100 nie w tą stronę, ze względu na zaszłą niedokładność urządzeń pomiarowych, tym bardziej cieszymy się z naszych 15 USD!

Ze względu na trzęsienie ziemi w Ekwadorze omijamy wybrzeże kraju a trzymamy się górzystego środka (tak chcieliśmy pomóc przy katastrofie – nie, nikt nie potrzebował pomocy nieprofesjonalnej, więc pomagamy nie przeszkadzając). Zanim dojechaliśmy do malowniczeo regionu ludzi Quichua napotykamy na rezultat ciemnej strony Ameryki Łacińskiej – bezmyślnego i brawurowego stylu jazdy czymkolwiek, jakkolwiek.

Wypadek

Prawie na prostej drodze 2 minuty przed nami zderzenie czołowe dwóch samochodów. Strasznie nas irytuje bezmyślność ludzka, przede wszystkim jazda bez pasów, przeładowane samochody, które jak się zaczną toczyć to nie wyhamują, dzieci na kolanach na przednim siedzeniu, brak przewidywania skutków takiej jazdy. Tragedia 8-9 osób, trójka dzieci wylądowała głowami na przedniej szybie, starsza pani w stanie krytycznym z rozbitą głową na 4 kawałki. Na szczęście karetka w drodze. Tłum gapiów, płacze, wrzaski, ale nikt nic nie robi. Okazuje się, że na jakieś 20 pojazdów, nikt nie ma apteczki pierwszej pomocy, wyciągamy swoją. Co tu można zrobić? Ida opatruje kogo się da jedną rolką bandażu, tamuje krew szmatami, po przyjeździe karetek odjeżdżamy. W takich sytuacjach naprawdę dziękuje się Bogu, że się chodzi po tym świecie dwoma nogami.

Znowu czujemy egzotykę podróży pełna gębą, wokół przepiękne góry, na polach barwnie ubrane panie z motykami, na halach lamy zajadają się trawą. Żadnej miejskiej tandety, prawdziwa Ameryka Południowa, taka jak z obrazka.

7

Comments
  • Monday 16 May ’16 – Runaway University Today!09 May 2016
    Reply

    […] Ida & Czarek: Why so long? […]

  • Glenn Zucman09 May 2016
    Reply

    Hi Ida & Czarek! It’s so great to catch up on your adventures! That Gothic cathedral that turns into a bridge is amazing. Is that daytime photo the same cathedral as the later nighttime photo with neon lights? It’s kind of weird that ancient monuments in Mexico or Egypt have those “sound & light” experiences at night. At Chichen Itza the sun shadow at solstice (or is it equinox?) lines up down the length of the pyramid to make the body of the serpent whose head is at the bottom of the pyramid — but now you don’t have to wait for that since you can see it every night in the sound & light show! 😛 Still, the Gothic Cathedral neonified is kind of the weirdest of all! It’s sort of postmodernly cool… but at the cost of sacralizing everything the space was created for. Fascinating / weird / amazing!

    Sorry to hear about the big car crash. Sounds pretty bad.

    Too bad you had to pay to go to the center of the world! But it isn’t THE center… every point along the Equator is “center”, right? Can’t you just go to “the center” in another part of Ecuador? Or Colombia? Or swim to it off some Ecuadorian beach? Or maybe the next time you’re in Kenya? Or maybe hop over to The Galapagos – that’d be incredible!

    I still haven’t had any visitors from the UK! Like you, LOTS of visitors who “live” in London, but so far no one “from” there. Actually there’s been enough London CouchSurfers, maybe RULA (Runaway University Los Angeles) should open a RULO campus!

    Hope your trip continues to go well! Are you going all the way to Cape Horn? And how many months might that take?

    Happy Travels!!

    Glenn

  • No to sru10 May 2016
    Reply

    Hi Glen, very nice to hear back from you! Somehow we are not suprised about travellers from London ;-), however we claim being 100% Polish :-). Accident was very worrying after seeing people in blood all over the place, you dont know whether you should pray for casulties for recover or more common sense. How is life in LA? Yeah you are right about Center of the World, what was much more interesting was that water flushes the other direction, can you believe ;-)?! next country Bolivia, we are getting our place ready slowly to host couchsurfing, You are invited as first guest, book flight tickets!
    All the best!

    • Glenn18 June 2016
      Reply

      OK, I finally had a visitor from the UK. But not from London. Nor from England. Iona from Scotland. She’s not a fan of England. In Iona’s best world:

      1. The UK would leave the EU
      2. Scotland would leave the UK
      3. Scotland would join the EU

      What do you guys think about Brexit!?

      • No to sru19 June 2016
        Reply

        I am sure she is proud to be Scottish. Aim almost achieved. We met only few people from England that were from England during our travel, which is quite surprising…
        Brexit…. Cool name bur we hope that it will not happen, especially that at the moment we are still not back there. We are getting our pictures done for visa applications just in case!

    • Glenn18 June 2016
      Reply

      Oh PS: your website is loading fast again. Last month it was taking many minutes to load! Did you guys change hosting or something?

      PPS: I think if you visit Gravatar you can get a lovely icon for your comments. Here’s mine:
      https://en.gravatar.com/gzucman

      • No to sru19 June 2016
        Reply

        Yay! We moved it to new server – there were of course problem with that itself, but finally it works and we are happy about that (at the moment). Thanks for the Gavatar – I just created a profile!

Leave a Comment