No to sruuu | Lima – nic nima: czyli początek Gringo Trail w Peru
16957
single,single-post,postid-16957,single-format-gallery,ajax_updown_fade,page_not_loaded,,show_loading_animation,wpb-js-composer js-comp-ver-4.11.2.1,vc_responsive
  • Oaza na pustyni, okolice Ica
  • Gienek
  • Machu Picchu
  • Święto Choquekilka

Lima – nic nima: czyli początek Gringo Trail w Peru

Uradowani faktem, że zawieszenie w motorze jest jeszcze w jednym kawałku (oponom się jednak dostało) opuściliśmy Góry Białe i podążyliśmy w stronę Cusco. Nie mieliśmy zamiaru zawitać w Limie, lecz po doświadczeniach i znajomości jakości dróg w górach postanowiliśmy jechać bardziej dostępną drogą, która stety czy niestety prowadziła przez stolice kraju. Kilometry wymierzyły nam nocleg w Limie. Może to nasza ignorancja podyktowała nam tytuł wpisu, a może w Limie naprawdę nic nie ma. Szczególnie nie zagłębialiśmy się w atrakcję stolicy, może jest ciekawa może nie. Z zasady kierujemy się tym, że stolice krajów to molochy, jest w nich pełno nagabywaczy i czasu na nie marnować nie będziemy!

Chcieliśmy nadmienić jednakże o widokach w drodze do Limy, a są one niesamowite. Zachodnia część Peru to jedna wielka pustynia, która graniczy z Pacyfikiem, jazda drogą która znajduje się kilka metrów od wody a jednocześnie czuje się w zębach piach pustyni to niesamowite uczucie. Droga momentami prowadzi na dużych wysokościach, tak dużych, że od czasu do czasu znajdujemy się ponad chmurami. Jazda po pustyni z widokiem na morze przez chmury. Nie wiem czy gdzieś na świecie jest takie zjawisko. Jak wszędzie, ziemia jest czyjąś własnością.

Adobe huts

Połacie pustyni, które widać z drogi są ogrodzone w mniejsze lub większe kwadraty i prostokąty. Ciekawa sprawa, bo każda oddzielona własność ma zbudowany mały ceglany domek, niby nic dziwnego, ale jak się mija setki, a po dłuższym czasie tysiące takich domków…hmmm to jakby wymóg prawny zakupu ziemi. Kupujesz ziemię to musisz postawić chałupkę… nasza pierwsza myśl to wbijamy się do takiej chałupy z motorem i spanie za darmo. Myśli takie odchodzą jak sobie człowiek zdaje sprawę jak jest zajebiście zimno, pustynia, morze…i 10 stopni ciepła. No i taka to była droga do Limy.

Korzystając z jazdy drogą krajową, suniemy 1000 km do Cusco, żeby wspiąć się na wymarzone Machu Picchu, jakie zdziwienie do nas doszło gdy z zamiarem dojazdu do Cusco okazało się, że Machu Picchu znajduje się 200 km od Cusco! Także tuż przed miastem Cusco odbiliśmy we właściwym kierunku i takim sposobem do okolic Machu Picchu dojechaliśmy ciemną nocą, wspinając się motorem na 4800 m. O historii zaginionego miasta Inków (a jak uważają niektórzy wcale nie zaginęło) dużo pisać nie będę – od czego jest Internet! Mnie zawsze w takich miejscach najbardziej porusza pewien rezonans “w takich miejscach”, mam na myśli kraj, który nie jest szczególnie bogaty, może być krajem Trzeciego Świata, a ma jakieś niewiarygodne dziedzictwo. Mianowicie jak to jest możliwe, że cywilizacja Inków kilka wieków temu była w stanie wspiąć się na wysokość 3500 m uciąć czubek góry, zbudować miasto, mnożyć plony, rozwijać się… a ich obecni potomkowie nie są w stanie naprawić spłuczki w kiblu! Poważnie, nie pamiętam ostatniego hotelu ze 100% działającym kiblem, nie mówiąc już o desce sedesowej, która bardzo rzadko w ogóle jest! Innych rzeczy wymieniał nie będę. Ale jest coś w tym szokującego, Inkowie byliby co najmniej rozczarowani tym co zrobili ich potomkowie z dziedzictwem.

Droga do Machu Picchu

Machu Picchu jest jedną z najbardziej turystycznych atrakcji, wejście jest drogie (!) ale naprawdę warto, widok miasta z jednego z jego wierzchołków zapiera dech w piersiach… no i jak oni tak to na takiej wysokości tak wszystko zbudowali, z taką dokładnością. No ale jak to się stało, że ich nie ma?!

W drodze powrotnej zawitaliśmy na 2 dni do Cusco, o Internecie dokąd Ty nas zaprowadziłeś z noclegiem. No fakt naprawdę tanio, ale czy powinno się płacić cokolwiek za spanie w Squacie. Mieszane uczucia, z jednej strony fajnie bo tanio, było gdzie motor zaparkować, ludzie bardzo przyjaźni. Z drugiej syf totalny, połowa lokatorów naćpana, ale dach nad głową to dach nad głową. Daliśmy radę, suniemy do Boliwii!!!

1

Comment
  • Johnc57806 June 2016
    Reply

    I really like your writing style, fantastic information, thanks for putting up dafaacegagdd

Leave a Comment