No to sruuu | Ale Meksyk!?!
16089
single,single-post,postid-16089,single-format-gallery,ajax_updown_fade,page_not_loaded,,show_loading_animation,wpb-js-composer js-comp-ver-4.11.2.1,vc_responsive
  • granica zdjecie
  • No to sruuu
  • Śmignęli przez Ensenadę

Ale Meksyk!?!

No więc przejechaliśmy granicę. Kolejny kraj, i to właśnie wtedy czuję się podróżowanie. Kontrola biletów, nowy język, nowe znaki drogowe, inne spojrzenia. Ale by utrzymać wiarygodność przekazu,  spróbuję zachować większość następujących wydarzeń, a z tym przejściem granicy to było tak:

– No ale po co się zatrzymywać jak nie pytali?
– No jak po co! A pieczątki do paszportu? Wjedziemy do Meksyku bez pieczątki i dupa, jeszcze jeden powód dla policji by wzięli w łapę!
– Dobra no, Wjedziemy do Tijuany i się wyrobi…

No i tak żeśmy wjechali do kolejnego kraju bez sprawdzania paszportów, samochodów tysiąc pięćset sto osiemset, 26 linii, kto nie w samochodzie to gembe wydziera ale jakoś to się do przodu rusza. W sumie założenie dobre, kto będzie ze Stanów uciekał do Meksyku, jak to raczej w drugą stronę się odbywa. No ale z nami to trochę inną sprawka, żeby przedostać na ląd Meksyku potrzebujemy Karty Turysty ($20) i w naszym interesie jest je dostać. Granica przejechania, a tutaj nikt po angielsku nie kuma i co tu zrobić!?

– No dobra, to wjeżdżaj  do Tijuany, na pierwszej krzyżowce zawrótka i śmigamy po stemple.
– No super, dupa, ani w przód ani w tył ani w bok, zobacz tylko, dzieciaki z pamiątkami przeciskają.
– Ej czekaj, Mexican Police ma napisane na plecach, to nam załatwi pieczątki!
No i tak właśnie  oboje wpadliśmy na GENIALNY pomysł: Ida na 5 minutek zeskoczy z motoru, weźmie oba paszporty a ja zostanę sam na sam z oboma telefonami w ruchu ulicznym, tak też postanowiliśmy. Tylko, że Idzie (jak się później okazało) kwestia zajęła 20 minut ruch się przyspieszył i tak żeśmy rozstali się nie na 5 minut a na prawie 3 godziny!!!

– Tak panie oficerze, tak tak, nie nie ja nie wiedziałem że dojechałem do amerykańskiej linii granicznej… Bo ja miałem dojechać do meksykańskiej, bo tam moja dziewczyna właśnie pieczątki załatwia… Gdzie jest? No ja nie wiem, bo myślałem, że tutaj…. Paszport? Nie no przecież nie mam, bo ona ma i mój. Zadzwonić do niej? … Przecież ja mam jej telefon przy sobie, więc jak mam się do niej dodzwonić?! … Motor? … No mój. … Co ja w Stanach robię? … Turysta. … No tak zgadza się: nie mam paszportu, szukam dziewczyny i chce wjechać do USA motorem na swoje nazwisko na który i tak przy sobie nie mam dokumentów! … Aha, dobrze, zatrzymany?  …

No co zrobić, jak zatrzymany to zatrzymany.
No i tak zeszło na przejściu około 1,5 godziny, amerykańska policja zwyczajnie nie komunikuje się z meksykańska (co jest ciekawostką dla mnie) o Idzie nigdy nie słyszeli. Wierzcie bądź nie, ale wpuścili mnie do Stanów bez żadnych dokumentów. Dużo to nie pomogło, bo i tak nie mogłem ustalić gdzie znajduje się Ida, szczególnie mając jej telefon przy sobie. Sytuacja zaczęła się robić mało-śmieszna, amerykańska policja nie ma informacji na temat Polki po ich stronie, ja mam dwa telefony , dochodzi 17:00 i robi się ciemno, zero kontaktu od Idy.

Co zrobić? A skąd ja mam wiedzieć, chyba nigdy nie byłem w takiej sytuacji.  No muszę wjechać do Meksyku bez dokumentów i jej szukać. To akurat było zajebiście łatwe. To co było trudne a wręcz niemożliwe to wytłumaczyć meksykańskiej policji całą sytuację. Żaden oficer z meksykańskiej policji emigracyjnej nie mówił po angielsku!!! Kij im w oko, jade w miejsce gdzie się zgubiliśmy.

Ciemno jak w d… Na ulicy Meksyk (dosłownie), ale fart niesamowity, znalazłem tego samego meksykańskiego policjanta! Ok, wie o co chodzi, co lepsze w tym samym momencie Ida wysłała mi SMS z telefonu od złapanego papierosowego  przemytnika, tylko jeszcze raz wjechać do USA bez dokumentów, opier**l od pograniczników i jeeeeeeest, znaleźliśmy!!! Szczegółów naszej rozmowy nie przekaże, ze względu na kulturę osobistą, ale cieszyliśmy, że oboje żyjemy, uufff.
No więc po raz trzeci wjechałem do Meksyku, tym razem z Idą na tyle i kompletem dokumentów. Jeszcze tylko 150 km kompletną nocą do Ensenady i żyjemy!

A tutaj relacja z tego zajścia na żywo!

4

Comments
  • Thursday 14 Jan ’16 – Runaway University Today!14 January 2016
    Reply

    […] Ida & Czarek: But Mexico!?! […]

  • Asia14 January 2016
    Reply

    no to meksyk cala gęba! Ja to bym juz osiwiala!

    • No to sru15 January 2016
      Reply

      Na szczęście jeszcze nie musimy się farbować… ale jeszcze jakaś podobna akcja i henna pójdzie w ruch!:)

  • Marta14 January 2016
    Reply

    Wariaty! Uważajcie tam na siebie. Trzymać się razem 🙂

Leave a Comment